środa, 4 lutego 2015

Two

Wierciłam się na siedzeniu pasażera i co chwilę nerwowo spoglądałam za okno. Byłam strasznie spięta. Drake chyba to wyczuł, bo położył dłoń na moim udzie i przez chwilę pogładził. Spojrzałam na niego i szeroko się uśmiechnęłam. Odwzajemnił uśmiech po czym przeniósł wzrok z powrotem na drogę. Nadal byłam nerwowa, co dziwiło nawet mnie. Przecież Drake był moim chłopakiem, nie mógł zrobić mi krzywdy. Nigdy mi jej nie zrobił, poza tym jednym razem. Z dwa tygodnie temu byliśmy w klubie "Under 21", tańczyłam tam z jakimś facetem, a Drake poszedł do łazienki. NIC ZŁEGO NIE ROBILIŚMY tylko z nim tańczyłam. Nie myślcie sobie, że jestem jakąś dziwką, która wykorzystuje chwilę bez swojego chłopaka na zabawianie się z innym. Co to, to nie! Zwyczajnie tańczyliśmy. Drake wyszedł z łazienki,i gdy mnie zobaczył po prostu wyszedł z klubu. Pobiegłam za nim i zaczęliśmy się kłócić. Zezwał mnie od najgorszych i przyrzekam, że gdyby nie jakiś przypadkowy przechodzień przywalił by mi. Na samą myśl o tym, co się wtedy zdarzyło, aż się wzdrygnęłam. Wbrew wszystkiemu, gdzieś tam w głębi siebie jestem wrażliwa. Nie potrafię zapomnieć o wyrazie jego twarzy kiedy na mnie patrzył. Był taki obcy, zimny. Nie był sobą.
-Kochanie, wiesz, że tego żałuję - spojrzał na mnie, jakby czytał mi w myślach. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Chciałam jakoś przerwać ten temat. Ba! Ja nawet nie chciałam go na nowo rozpoczynać.
-Czytasz mi w myślach? - zaśmiałam się, na co chłopak odpowiedział tym samym. Wyjrzałam przez szybę. Wow, nawet nie zauważyłam, że jest już ciemno! - Drake, gdzie jedziemy? - spytałam niepewnie.
-Nie bój się, nie musisz się mnie bać. Napisz tylko do mamy, że nie wrócisz na noc. - Powiedział spokojnie. Ufałam mu, więc nie miałam podstaw do obaw, prawda? Posłusznie wyjęłam telefon i napisałam sms'a.
Do:Mama
Hej mamuś! Jak obiad? xx
Od:Mama
Super, a co u ciebie? Gdzie jesteś?
Do:Mama
Słuchaj, Drake ma dla mnie niespodziankę
i chyba nie wrócę na noc, xo
Od:Mama
Okej, tylko wróć jutro przed 16:00.
Będziemy mieli gości.
-Okej - powiedziałam sama do siebie. - Musisz mnie oddać do 16:00. - Zaśmiałam się.
-Jak sobie życzysz. - Uśmiechnął się.

Justin's POV
Siedziałem z chłopakami w starej fabryce. Wszystko było albo czarne albo szare. Nie było tutaj przyjemnie, ale nie miałem wyjścia. Czekaliśmy na Drake'a. Miał nam dostarczyć towar. Wisiał mi niezły hajs i do tego spóźniał się. A ja nie lubię spóźnialskich. Cóż, już mu współczuję.

Drake's POV
Kurwa, nie zdążyłem. Jestem już nieźle spóźniony,a niestety wiem do czego ci ludzie są zdolni, gdy coś nie idzie po ich myśli. Wszystko zaczęło się jakieś pół roku temu. Potrzebowałem kasy. Nie myślcie sobie, że jestem biedny. Moi rodzice mają full kasy, ale odcięli mnie od niej za karę. Never mind. Spotkałem ich boss'a, który powiedział, że mogę szybko zarobić dużo hajsu, jeśli zacznę dla nich pracować. Zgodziłem się. To było nawet fajne do czasu kiedy musiałem kogoś zabić. Nie zrobiłem tego. Nie zdążyłem, przez co zgarnęła mnie policja. Zagrozili mi, że jeśli nie powiem to mnie zamkną. Nie mogłem przynieść takiego wstydu mojej rodzinie. Powiedziałem im. Teraz chłopaki z The Threats mszczą się. Każą mi oddać całą kasę, ale nie mam skąd jej wziąć. Nie mogę już wołać od rodziców, bo zwyczajnie zaczną się wypytywać i znowu zacznie się piekło. Ukradłem narkotyki i mam nadzieję, że starczy ich na spłatę długu. Oby starczyło.

Pół godziny później dojechaliśmy na miejsce. Moim oczom ukazał się wielki, betonowy budynek. Był tak obskurny, że na sam jego widok miałem ochotę stąd odjechać i uciekać jak najdalej, ale nie miałem innego wyjścia jak tylko załatwić tą sprawę do końca. Ariana spała. Wyglądała tak słodko, że szkoda było mi ją budzić. Ona o niczym nie wiedziała i musiałem jej powiedzieć, że idę. Nie chciałem, żeby się martwiła, ale musiałem jej powiedzieć. 
-Ari - szturchnąłem ją za ramię. Otworzyła oczy i przetarła je jedną ręką. Rozejrzała się dookoła.
-Gdzie my jesteśmy? - spytała. Nie kryła zdziwienia, co w sumie w takiej sytuacji było jak najbardziej normalne.
-Muszę coś załatwić, poczekaj tutaj. Zaraz wró...
-Nie! - krzyknęła i przerwała mi w pół słowa. - Nie zostawisz mnie samej w tej dziurze. - Powiedziała stanowczo. - Albo idę z tobą, albo ty nigdzie nie idziesz. - Nie miałem siły się z nią kłócić.
-Ale nie odzywasz się ani słowem, okej? - Odburknąłem jej i wysiedliśmy z samochodu. Złapała mnie za rękę i ruszyliśmy przed siebie. 

Ariana's POV
Bałam się. Nie wiedziałam, o co chodzi i po co tu jesteśmy? Jeśli to ma być ta niespodzianka, to lepiej żeby w środku były czerwone róże i romantyczna kolacja. Chwyciłam mojego chłopaka za rękę i weszliśmy do budynku. Śmierdziało tam papierosami i jakimś dziwnym alkoholem. Było pusto, szaro, ponuro jednym słowem - ohydnie. Na środku stał stół i cztery krzesła. Podeszliśmy do niego i tak jak mówił mi Drake - niczego nie dotykaliśmy. Na stole leżała talia kart i kilka puszek po piwie. Wyglądały jakby ktoś przed chwilą w nie grał, a teraz wyparował. Nagle usłyszeliśmy stukanie.
Odwróciliśmy się, a naszym oczom ukazało się czterech mężczyzn. Wyglądali na niewiele starszych ode mnie. Powiedziałabym, że sprawiali wrażenie typowych gangsterów. No może poza jednym z nich. Był trochę inny. Zadbany i strasznie przystojny. Miał cudowne blond włosy i czekoladowe oczy. Był intrygujący, ale straszny. Czułam, że jego spojrzenie wypala we mnie dziurę. Nerwowo spuściłam głowę w dół, aby uniknąć jego wzroku. 
-Widzę, że nie przyszedłeś sam. - powiedział jeden z nich. Zaczęłam trząść się ze strachu. 
-Przydałaby nam się. - powiedział blondyn. Miał zachrypnięty głos, który przyprawiał mnie o dreszcze. Podszedł do mnie i pogładził mnie po twarzy. Odruchowo skoczyłam za plecy Drake'a i przytuliłam go od tyłu.
-Spróbuj ją tknąć, a zobaczysz. - Wycedził przez zęby mój chłopak.
-Nie stary, to ty zobaczysz. - Odpowiedział blondyn w taki sam sposób.
-Macie to czego chcieliście - powiedział Drake i rzucił jakąś paczkę na ziemię - i dajcie mi spokój. 
Złapał mnie za rękę i udaliśmy się w stronę wyjścia.
-To dopiero początek, Stone. - Krzyknął ten sam zachrypnięty głos.
Wyszliśmy na dwór, a ja ledwo mogłam złapać oddech. Zaczęłam żałować, że poszłam razem z Drake'iem.Wdech... Wydech... Wdech... Wydech... Wdech... Wydech... Powtarzałam sobie w głowie jak mantrę. Patrzyłam na chłopaka, który był nad wyraz spokojny. 
-Co z tobą jest nie tak?! - Krzyknęłam.
-O co ci chodzi?! - Krzyknął równie głośno.
-Czy ty jesteś jakiś popierdolony? Zachowujesz się jak dziecko! Mieszasz się w jakieś gówna, zupełnie niepotrzebnie! - Nie wytrzymałam. - Po cholerę Ci to? Po cholerę zabierałeś mnie w jakieś "miejsce niespodziankę". Dziękuję bardzo za taką niespodziankę! - Krzyknęłam po czym pobiegłam przed siebie. Nie wiedziałam gdzie jestem. Nie wiedziałam jak trafić do domu. Nic nie wiedziałam. Nie miałam nawet telefonu i pieniędzy. Pięknie, idiotko - skarciłam się w głowie. Szłam w kierunku, z którego miałam na dzieję przyjechaliśmy. Łzy spływały mi po policzkach. Jak on mógł być tak głupi i wpakować się w takie coś? Jak ja mogłam być taka głupia i tego nie zauważyć? W tamtym momencie nienawidziłam siebie za to, że mu nie pomogłam. Było mi strasznie zimno. Miałam krótkie spodenki i koszulkę, bez żadnej bluzy ani niczego. Szłam już dobre piętnaście minut i nie poznawałam niczego z mojego otoczenia. W pewnym momencie stanął koło mnie jakiś samochód. Siedział w nim jakiś chłopak. Delikatnie uchylił szybę.
-Podwieźć cię gdzieś? - Usłyszałam ten sam, zachrypnięty głos. Spojrzałam na niego i zaczęłam biec przed siebie.
-Czekaj! - Krzyczał za mną. Czułam, że jest coraz bliżej. Obejrzałam się za siebie. Był jakieś cztery metry za mną. Biegłam ile sił w nogach. Bałam się. Tak cholernie się bałam. Nagle upadłam. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa i tak po prostu przewróciłam się. Chłopak momentalnie zjawił się przy mnie i podał mi rękę. 
-Mówiłem, żebyś nie uciekała. - Uśmiechnął się do mnie. Jezus, co to był za uśmiech. Podobał mi się, Był taki tajemniczy, niedostępny przez co bardziej pociągający. Znacie to uczucie, kiedy nie możecie czegoś dostać i pragniecie tego jeszcze bardziej? Cóż, tak właśnie było ze mną i z nim. Skarciłam siebie za te myśli i podałam mu rękę, aby pomógł mi wstać.
-Nie zrobisz mi krzywdy, prawda? - spytałam.
-Oczywiście, że nie. - A co miał ci odpowiedzieć, hmm? - pomyślałam. - Chodź, zawiozę Cię do domu.
Posłusznie poszłam za chłopakiem. Zastanawiałam się, po co to robię. Przed chwilą praktycznie mi groził, a teraz ratuje mi życie. W sumie, nie miałam innego wyjścia jak iść za nim. On chociaż wiedział, gdzie jesteśmy. Po paru chwilach doszliśmy do jego samochodu. Stanęłam przed drzwiami od strony pasażera i po cichu liczyłam, że mi otworzy. Jednak on podszedł do drzwi kierowcy i wsiadł. No tak, to gangster, a nie książę z bajki, królewno. - myślałam. Wsiadłam do samochodu.
-To gdzie mieszkasz? - spytał odruchowo.
- 9830 Wilshire Boulevard - podałam chłopakowi adres po czym odjechaliśmy.
Droga mijała spokojnie. Nikt się nie odzywał. Patrzyłam nerwowo za szybę, modląc się żebyśmy dojechali jak najszybciej. Po około godzinie milczenia dojechaliśmy do mojego domu.
-Dziękuję - odwróciłam się do chłopaka i uśmiechnęłam.
-Spotkamy się jeszcze? - spytał.
-Nie wiem - odpowiedziałam obojętnie, ale zgodnie z prawdą. Już miałam wychodzić kiedy złapał mnie za ramię i przycisnął swoje usta do moich. Nie spodziewałam się tego i sama nie wiem czemu odwzajemniłam pocałunek. Był jednocześnie tajemniczy i odsłaniający całą prawdę o nim, delikatny i równocześnie zaborczy. Był cudowny. Wiem, byłam chora i zdradziłam swojego chłopaka. Zaraz, czy ja jeszcze mam chłopaka? Gdzie on w ogóle jest? -Zastanawiałam się przez chwilę.
-Muszę już iść. - Powiedziałam szybko. Chłopak złapał mnie za rękę i dał mi jakąś kartkę. Spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się do niego.
-Czekaj, jak ty w ogóle masz na imię? - zaśmiałam się.
-Jestem Justin. - Powiedział i uśmiechnął się zadziornie. Jezus Maria ten uśmiech.
-Jestem Ariana - Odpowiedziałam i podałam mu rękę, na co oboje wybuchnęliśmy śmiechem. - To ja już idę. - Wyszłam z samochodu i pomachałam mu ręką. Podbiegłam do furtki, wpisałam kod i poszłam przed siebie w stronę domu. To był chory dzień - myślałam otwierając drzwi. Pobiegłam na górę do swojego pokoju i nawet nie brałam prysznica. Położyłam się na łóżko, sprawdzając godzinę na zegarku. Było już po 2. Muszę iść już spać - powtarzałam sobie w głowie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Obudziłam się rano, słysząc donośne pukanie do drzwi.

***
Hej, hej, hej :)
Dzisiaj przybywam do Was z nowym rozdziałem. Mam nadzieję, że wam się podoba.
Powiem szczerze, że bardzo długo myślałam, jak poznać ze sobą głównych bohaterów.
Stwierdziłam, że najrozsądniej będzie w ten sposób.
Tradycyjnie:
NOWY ROZDZIAŁ = 2 KOMENTARZE :)
Zachęcam was do dzielenia się opinią o opowiadaniu i o całym blogu.
Pozdrowionka! :) I papa xx 

3 komentarze: