Minęło dobre pięć minut, a ja nadal wpatrywałam się w SMS-a od Justina. Chwila, czy ja właśnie się z nim umówiłam? Cóż, najwyraźniej tak. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Mamy nie było, a ja zaprosiłam obcego faceta! Przecież ja nawet nie wiem, ile on ma lat! Co ja sobie myślałam, pisząc tego cholernego SMS-a. Musiałam się zemścić na Drake'u, ale nie wiedziałam jak. Na wieść o Justinie zareagował strasznie, więc pewnie wkurzyłby się jeszcze bardziej, gdyby dowiedział się, że spotykam się z Justinem. To jest to! Muszę dowiedzieć się, co będzie robił wieczorem Drake i iść tam z moim "nowym chłopakiem". To będzie cudowne. Tylko skąd wiedzieć, gdzie on będzie. Wzięłam telefon do ręki i szybko napisałam SMS-a do kumpla Drake'a.
Do:Austin
Hej:) Wybieracie się gdzieś z Drake'iem dzisiaj?
Wiem, to było dziwne - w końcu napisałam do kumpla mojego byłego, co będą dzisiaj robić, ale bez tej informacji mój plan ległby w gruzach. Po kilku chwilach miałam odpowiedź.
Od:Austin
Hej, Ari, Idziemy do Under21, Drake mówił,
że ci powie i pojedziemy razem.
Do:Austin
Hm.. sprawy się trochę pokomplikowały.
dzięki xx
Odpisałam mu, mając nadzieję, że nie będzie o nic pytał. Na szczęście już nie pisał, więc mogłam być spokojna, że się nie domyśli. Teraz tylko namówić Justina. Kurde, Justin! Spojrzałam na zegarek. Miał tu być za 15 minut, a ja byłam nie umyta, nie wyspana, nie uczesana, nie umalowana, głodna i w pidżamie. W sam raz na randkę! - pomyślałam. Zaraz, zaraz. Jaką do cholery randkę?! - skarciłam się w myślach, zbierając po drodze potrzebne ciuchy. Stwierdziłam, że jest dostatecznie ciepło, aby wybrać TEN zestaw. Pobiegłam do łazienki, wzięłam super ekspresowy prysznic i ubrałam się. Na szczęście nie musiałam nic robić z włosami, bo te które miałam po rozpuszczeniu koka idealnie komponowały się ze strojem. Spojrzałam przelotnie w lustro po czym stwierdziłam, że zrobię delikatne kreski eye-linerem. Sprawdziłam godzinę - 11:55. Uff.. jeszcze pięć minut. Zbiegłam na dół do kuchni i zaczęłam robić naleśniki. Byłam głodna jak wilk. Wzięłam potrzebne składniki z lodówki i zaczęłam je mieszać. Potem wylałam jedną porcję na patelnię. Usłyszałam, że ktoś dzwoni do bramy. Wytarłam ręce ściereczką, która leżała na blacie i pobiegłam, aby wpuścić gościa na posesję. Stanęłam przed drzwiami, poprawiłam włosy i czekałam na dzwonek. *drrrrr* Jeszcze raz poprawiłam swój strój i otworzyłam drzwi. Jezus, ten chłopak wyglądał genialnie!
Justin's POV
Czego ona ode mnie chciała? Czytała mi w myślach czy jak? Zaśmiałem się na samą myśl o tym, że ktoś mógłby czytać mi w myślach. Cóż, współczułbym mu. Moje myśli to jeden wielki film o gangsterach połączony z naprawdę dobrym pornosem. Tak, nie wstydzę się tego, bo w sumie czego tu się wstydzić. Jestem tylko facetem - nie żadnym Bogiem. No dobra jestem bogiem, bogiem seksu. Nie raz słyszałem jak mnie tak nazywają i podobało mi się to. Lubiłem dziewczyny, a one lubiły mnie. Właśnie, dziewczyny! Spojrzałem na zegarek. Miałem jeszcze 20 minut, czyli zjem coś i zdążę idealnie. Zszedłem do kuchni. Wziąłem z lodówki mleko i płatki z szafki. Może nazwiecie mnie dzieciakiem, ale uwielbiam te płatki, z których wylatuje czekolada jak się je przegryzie. Po prostu niebo w gębie. Zjadłem szybko i wróciłem do swojego pokoju po JAKIEŚ ciuchy. Szczerze? Pierwsze co wpadło mi w rękę. To prawda, chciałem wyglądać dobrze, ale wolałem skupić się na włosach. To trochę pedalskie, wiem, ale dziewczyny na nie lecą. Postawiłem je na żel - tak jak zawsze. Wziąłem kluczyki do mojego audi r8 i poszedłem w stronę garażu. Po kilku minutach byłem pod jej domem. Zadzwoniłem do bramy. Po chwili ujrzałem jak metalowa konstrukcja przesuwa się i moim oczom ukazuje się piękna alejka prowadząca prosto pod dom. Wjechałem i zachwycałem się widokiem. Było pięknie. Wzdłuż aleji rosły drzewa, a dookoła było pełno małych lub dużych krzewów i innych drzew i kwiatów. Nim się obejrzałem byłem pod domem. Spojrzałem w lusterko wsteczne, poprawiłem włosy i wyszedłem z samochodu. Podbiegłem do drzwi i zadzwoniłem dzwonkiem. Dziewczyna otworzyła w zawrotnym tempie. Wyglądała oszałamiająco. Miała na sobie krótkie szorty i crop top, który odkrywał jej idealnie wyrzeźbiony brzuch. Jest cudowna - myślałem. Będzie moja, musi być moja.
-Hej - powiedziałem po czym uśmiechnąłem się.
-Hej, wchodź - Ariana uśmiechnęła się odsłaniając przy tym rząd idealnie białych zębów, których pozazdrościłaby nie jedna gwiazda telewizyjna. Swoją drogą patrząc na nią trudno było uwierzyć, że nie ma ona żadnych powiązań z modelingiem. Wpuściła mnie do środka. - Chcesz coś do picia? - Spytała swoim aksamitnym głosem. Przysięgam, że rozpływałem się, gdy ona mówiła. Żadna laska nie działała na mnie tak jak ona. Dobra, miałem dziewczynę - w wieku 12 lat i nie nazwałbym tego "poważnym związkiem". W sumie, nie nazwałbym tego żadnym związkiem, ale mniejsza o to.
-Może jakiś sok. - Odpowiedziałem. Starałem się brzmieć jak najlepiej, ale przy niej? Przy niej się nie dało. Teraz, gdy ponownie ją zobaczyłem już nie dziwiłem się czemu ją wtedy pocałowałem. Cudem było nie rzucenie się na nią w tej chwili. Była po prostu idealna.
-Okej, mam pomarańczowy, jabłkowy i poziomkowy. - Wymieniała po prostu nazwy soków, a ja wariowałem. Stajesz się miękki, Bieber. Uważaj na nią. - podpowiadał mi głos w głowie. Faktycznie, miałem się z nią zabawić, żeby zrobić Drake'owi na złość. McCann mi kazał, a z nim nie było gadania. Albo robisz to co on chce, albo wypadasz. Wypadasz z życia.
-Poproszę pomarańczowy - udało mi się jakoś wyluzować. Usiedliśmy na kanapie. Ariana włączyła jakiś durny film. Nie pamiętam nawet jak się nazywał. Był o wampirach, czyli kolejne nic nie warte romansidło. Gdy już się skończył, spojrzałem na zegarek. Kurde, było już po czwartej po południu, Musiałem się zbierać.
-Umm... Dzięki za dzisiaj, ale muszę już iść. - Spojrzałem na dziewczynę i zacząłem iść w stronę wyjścia. Chciałem poczuć jej bliskość, ale to chyba nie dzisiaj.
-Czekaj - złapała mnie za ramię. - Mam propozycję nie do odrzucenia. - Spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się zadziornie.
Ariana's POV
Kurde, zawaliłam. Mieliśmy się do siebie zbliżyć. Miałam go w sobie rozkochać do szaleństwa, a tu co? Przepłakałam pół dnia oglądając jak Bella omal nie umarła. Brawo, Ariana! Musiałam go jakoś zachęcić do pójścia ze mną do tego klubu. Musiałam go przekonać. Tylko jak?!
-Czekaj - wypaliłam. - Mam propozycję nie do odrzucenia. - Spojrzałam mu głęboko w oczy. Były cudowne. Miały kolor ciemnej czekolady.
-Jaką? - Uśmiechnął się zadziornie. Chwila, on ze mną flirtował?! W sumie to o to mi chodziło, więc powinnam się cieszyć.
-Chodźmy do klubu - powiedziałam radośnie, będąc pewna, że się zgodzi.
-Co? - Cóż, nie krył zdziwienia. Zmarszczył brwi, przez co wyglądał po prostu komicznie.
-Do Under 21 - wypaliłam - chodź, będzie świetnie!
-Okej, czemu nie? - Uśmiechnął się. - Będę po ciebie o 8 wieczorem.
-Do zobaczenia. - Pomachałam mu radośnie.
-Do zobaczenia. - Odpowiedział ciepło po czym delikatnie musnął mój policzek. Uśmiechnęłam się i zamknęłam za nim drzwi.
Cóż, łatwo poszło. Sądziłam, że będę musiała się wdzięczyć żeby go przekonać do pójścia ze mną, a on bez wahania się zgodził. Teraz tylko pozostało mi wybrać jakiś strój.
-Może jakiś sok. - Odpowiedziałem. Starałem się brzmieć jak najlepiej, ale przy niej? Przy niej się nie dało. Teraz, gdy ponownie ją zobaczyłem już nie dziwiłem się czemu ją wtedy pocałowałem. Cudem było nie rzucenie się na nią w tej chwili. Była po prostu idealna.
-Okej, mam pomarańczowy, jabłkowy i poziomkowy. - Wymieniała po prostu nazwy soków, a ja wariowałem. Stajesz się miękki, Bieber. Uważaj na nią. - podpowiadał mi głos w głowie. Faktycznie, miałem się z nią zabawić, żeby zrobić Drake'owi na złość. McCann mi kazał, a z nim nie było gadania. Albo robisz to co on chce, albo wypadasz. Wypadasz z życia.
-Poproszę pomarańczowy - udało mi się jakoś wyluzować. Usiedliśmy na kanapie. Ariana włączyła jakiś durny film. Nie pamiętam nawet jak się nazywał. Był o wampirach, czyli kolejne nic nie warte romansidło. Gdy już się skończył, spojrzałem na zegarek. Kurde, było już po czwartej po południu, Musiałem się zbierać.
-Umm... Dzięki za dzisiaj, ale muszę już iść. - Spojrzałem na dziewczynę i zacząłem iść w stronę wyjścia. Chciałem poczuć jej bliskość, ale to chyba nie dzisiaj.
-Czekaj - złapała mnie za ramię. - Mam propozycję nie do odrzucenia. - Spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się zadziornie.
Ariana's POV
Kurde, zawaliłam. Mieliśmy się do siebie zbliżyć. Miałam go w sobie rozkochać do szaleństwa, a tu co? Przepłakałam pół dnia oglądając jak Bella omal nie umarła. Brawo, Ariana! Musiałam go jakoś zachęcić do pójścia ze mną do tego klubu. Musiałam go przekonać. Tylko jak?!
-Czekaj - wypaliłam. - Mam propozycję nie do odrzucenia. - Spojrzałam mu głęboko w oczy. Były cudowne. Miały kolor ciemnej czekolady.
-Jaką? - Uśmiechnął się zadziornie. Chwila, on ze mną flirtował?! W sumie to o to mi chodziło, więc powinnam się cieszyć.
-Chodźmy do klubu - powiedziałam radośnie, będąc pewna, że się zgodzi.
-Co? - Cóż, nie krył zdziwienia. Zmarszczył brwi, przez co wyglądał po prostu komicznie.
-Do Under 21 - wypaliłam - chodź, będzie świetnie!
-Okej, czemu nie? - Uśmiechnął się. - Będę po ciebie o 8 wieczorem.
-Do zobaczenia. - Pomachałam mu radośnie.
-Do zobaczenia. - Odpowiedział ciepło po czym delikatnie musnął mój policzek. Uśmiechnęłam się i zamknęłam za nim drzwi.
Cóż, łatwo poszło. Sądziłam, że będę musiała się wdzięczyć żeby go przekonać do pójścia ze mną, a on bez wahania się zgodził. Teraz tylko pozostało mi wybrać jakiś strój.
***
Hej, miał być wcześniej, miał być dłuższy i ciekawszy, ale nie wyszło.
Przepraszam.
Mam teraz kupę nadrabiania zaległości w szkole
i dochodzę do siebie po operacji, więc sorry memory. :)
Nie wiem kiedy będzie następny,
POSTARAM SIĘ (nic nie obiecuję) napisać w weekend.
KOMENTUJCIE:)
Bye, bye :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz