Skłamałabym mówiąc, że jestem wyspana. Ba! Skłamałabym mówiąc nawet, że nie jestem wyspana. Byłam po prostu ledwo żywa. Na domiar wszystkiego ciągle myślałam o Justinie. To było trochę dziwne. Najpierw grozi mi i mojemu chłopakowi, a potem jak gdyby nigdy nic zawozi mnie do domu i całuje. Czułam, że ten chłopak przyniesie mi kłopoty, ale stwierdziłam, że na razie nie będę o tym myśleć. W sumie, nawet nie miał mojego numeru. Do mojego domu nie jest tak łatwo dostać się nieproszonym, więc mogłam być spokojna. Ledwo stojąc na nogach dotarłam do drzwi. To co ujrzałam sprawiło, że aż podskoczyłam z przerażenia.
Drake's POV
*wspomnienie*
-Co z tobą jest nie tak?! - Ariana krzyczała i sądząc po jej minie chyba sama nie wiedziała, że zrobi to tak głośno. Szczerze mówiąc nigdy nie widziałem jej tak wściekłej i zdecydowanie nie był to najpiękniejszy widok. Wolałem ją pogodną i roześmianą. Lubiłem te słodkie dołeczki, które powstawały przy każdym jej uśmiechu. Teraz zachowywała się, jakby nie była sobą.
-O co ci chodzi?! - Krzyknąłem równie głośno. Nie chciałem się denerwować. Nie chciałem pokazywać jej tego pozbawionego uczuć dupka, który wychodził ze mnie za każdym razem podczas brudnej roboty jaką byłem zmuszony wykonywać. Nienawidziłem siebie za to, ale nie miałem wyjścia. Miałem tylko nadzieję, że to wszystko niedługo się skończy.
-Czy ty jesteś jakiś popierdolony? Zachowujesz się jak dziecko! - Krzyczała i wymachiwała rękami na wszystkie strony. - Mieszasz się w jakieś gówna, zupełnie niepotrzebnie! - Czułem, że zaraz wybuchnie. - Po cholerę Ci to? Po cholerę zabierałeś mnie w jakieś "miejsce niespodziankę". Dziękuję bardzo za taką niespodziankę! - Wykrzyczała mi prosto w twarz, po czym tak po prostu odeszła. Sama. Po ciemku. Bez żadnej opieki. Nie miała nawet telefonu. Widziałem jak zostawiała go w moim samochodzie. Chciałem wsiadać do samochodu, kiedy ktoś mnie szarpnął do tyłu. Poczułem jak przykłada mi coś do ust.
-My się nim zajmiemy - ktoś powiedział po czym dokończył - a ty Bieber znajdź tę małą i dopilnuj żeby wróciła bezpiecznie. - Ostatnie słowa wypowiedział tak sarkastycznie, że mimo zasłoniętych oczu mogłem wyczuć, że uśmiecha się sarkastycznie.
Po kilku godzinach wypuścili mnie. Tak po prostu. Wyrzucili na bruk. Natychmiast wsiadłem do samochodu i pojechałem pod dom Ariany. Było już widno, więc myślałem, że już nie śpi. Po cichu liczyłem, że jej mamy nie będzie w domu. Cóż, gdyby zobaczyła mnie w takim stanie pewnie nie byłbym w jej oczach "idealnym kandydatem na męża" jak to zwykła mawiać. Mimo, że nie spędzała z córką dużo czasu, widać było w jej oczach, że ją kocha i martwi się o nią. Zazwyczaj była bardzo zajęta. Była w końcu jedną z najbardziej cenionych osób w świecie prawa w całych Stanach Zjednoczonych. Jestem pewien, że nie było tutaj osoby która chociaż raz nie słyszałaby o niej. Po prostu taka już była - wszyscy ją znali i podziwiali.
Na szczęście moje małe marzenie się nie spełniło. Wkradłem się na jej posesję praktycznie nie zauważony, co szczerze mówiąc graniczyło z cudem, biorąc pod uwagę to, ile ludzi tutaj zazwyczaj przebywa. Wystraszyłem się, gdy drzwi były otwarte, po czym zaśmiałem się sam z siebie. Po co miałyby być zamknięte skoro non stop kręci się tu któryś z ogrodników. - Myślałem. Ogród państwa Grande był naprawdę ogromny i piękny. Pracowało przy nim pięć albo sześć osób.
Wszedłem do domu i udałem się od razu do pokoju Ariany. Zapukałem w drzwi. Nic. Zapukałem drugi raz. Też nic. Zacząłem się martwić, że Bieber rzeczywiście mógł jej coś zrobić. Nie przejmowałem się tym, że jestem cały w siniakach, i że krew sączy mi się z rozcięcia nad wargą. Liczyła się tylko ona. Zapukałem w drzwi po raz kolejny. Usłyszałem głośny jęk niezadowolenia donoszący się zza drzwi. Tak, to moja dziewczyna. - Uśmiechnąłem się mimowolnie, gdy nazwałem ją moją dziewczyną. W sumie nawet nie wiedziałem, czy nadal nią jest.
*koniec wspomnienia*
Dziewczyna oniemiała na mój widok. Patrzyła się szeroko otwartymi oczami, jakby nie do końca wierzyła, że to ja przed nią stoją.
-Masz zamiar mnie wpuścić do pokoju czy porozmawiamy na korytarzu? - Cóż, chciałem brzmieć przyjaźnie, ale chyba mi nie wyszło.
Ariana's POV
Stałam jak wryta. Nie mogłam uwierzyć, że stoi przede mną ten sam chłopak, który do niedawna był grzeczny i obiecywał mi wyjazd na Hawaje we wakacje. Teraz? Gdy go zobaczyłam czułam, jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Zupełnie nie zauważyłam, że się zmienia. Czasem widziałam, że ma lekko rozszerzone źrenice, ale nie sądziłam, że to może mieć coś wspólnego z narkotykami, ale dziś? Po tym co wczoraj zobaczyłam jestem niemal pewna, że ćpa.
-Masz zamiar mnie wpuścić do pokoju czy porozmawiamy na korytarzu? - Prawie krzyknął. Wystraszyłam się, ale byłam na tyle głupia, by mu odpyskować.
-Masz zamiar się na mnie wyżywać czy może w końcu zaczniesz używać mózgu? - Przedrzeźniłam go.
-Słuchaj, przyszedłem sprawdzić czy ten dupek Bieber nic ci nie zrobił, więc może łaskawie porozmawiasz ze mną? - Spytał. Jego słowa aż ociekały ironią. Nie lubiłam gdy stawał się taki... taki zimny. Nie był sobą. Stał się taki jak wtedy w "Under 21". Wtedy, gdy mało brakowało a uderzyłby mnie.
-Jak widać nic mi nie zrobił - uśmiechnęłam się sakrastycznie. - Coś jeszcze?
Chyba nie spodziewał się, że będę dalej to ciągła, bo jego twarz nagle złagodniała.
-Przyniosłem Ci twój telefon. - Powiedział spokojnie i podał mi do ręki mojego srebrnego iPhone'a.
-Dzięki. - Uśmiechnęłam się słabo. Martwiłam się, żeby nie powiedzieć cholernie bałam się co będzie z naszym związkiem. Po wczorajszej nocy wszystko się zmieniło. Zaczęłam bać się o Drake'a jak nigdy dotąd.
-I proszę Cię - jego oczy nagle zrobiły się ciemniejsze niż zwykle, ciemniejsze niż wcześniej, ciemniejsze niż kiedykolwiek. Wystraszyłam się i zrobiłam krok w tył na co on przysunął się do mnie bliżej. - Uważaj na tego całego Biebera. - Co? Skąd on wiedział o Justinie.
-Czekaj, czekaj... - powiedziałam szybko. -Skąd ty wiesz o Justinie? Przecież nawet nie szukałeś mnie wczoraj, gdy tak po prostu poszłam nie wiedząc nawet, gdzie jestem?
-Tak wiem, jestem dupkiem. Długo jeszcze będziesz mi to wypominać? - Krzyknął.
-Zadałam tylko jedno, proste pytanie. Czemu mi na nie tak po prostu nie odpowiesz? - Krzyknęłam równie głośno, nie tracąc kontaktu wzrokowego. -Przecież nawet nie wiesz jak on się zachowywał w stosunku do mnie!
Chłopak złapał mnie za przedramię i sprawił, że omal nie zakrzyczałam z bólu. -Słuchaj mnie uważnie, bo nie będę powtarzał. - Bałam się. Pokiwałam tylko twierdząco głową. - Bieber nie zasługuje na szacunek, on nie zasługuje na nic! Jest zwykłym śmieciem, który potrafi tylko niszczyć, więc łaskawie zostaw go w spokoju.
-Nie! - krzyknęłam i wyrwałam się z uścisku.
-W takim razie to koniec! - Warknął, po czym po prostu zaczął wychodzić z pokoju.
-Bardzo dobrze! On przynajmniej umie się całować! -Krzyknęłam za nim uświadamiając sobie jak dziecinnie to brzmi. Nie musiałam długo czekać, aby poczuć konsekwencje tego co powiedziałam. Drake stał przede mną, a mój policzek piekł coraz bardziej.
-Wynoś się! - Krzyknęłam po czym wskazałam na drzwi. Chłopak stał w osłupieniu i chyba sam nie rozumiał tego co przed chwilą zrobił. -Czego nie rozumiesz w słowach wynoś się! - Krzyknęłam ponownie.
-Skarbie, ja przepraszam. -Podszedł i nasze twarze znajdowały się niebezpiecznie blisko siebie.
-Wynoś się! - Krzyknęłam. - I nie dotykaj mnie! -Odsunęłam się gwałtownie, gdy chciał pogłaskać mnie po zaczerwienionym policzku.
-Zemszczę się. - Wycedził przez zęby patrząc mi prosto w oczy.
-Ty?! Za co? Za to, że mnie uderzyłeś czy za to, że jesteś dupkiem?
Odszedł. Tak po prostu zostawił mnie i wyszedł.
-Zobaczymy kto będzie się śmiał ostatni! - Krzyknęłam za nim.
Justin's POV
Kurde, ta laska była naprawdę gorąca. Podobała mi się. Nie to, żebym coś do niej czuł. Żebyśmy dobrze się zrozumieli. Podobała mi się w ten inny sposób. Tak, bawiłem się wszystkimi dookoła tak jak mi się podobało i nie widzę w tym problemu. Przecież gdyby tego nie chcieli to nie godziliby się na to, prawda?
Gdy tylko zobaczyłem ją z Drake'iem w naszym magazynie pomyślałem sobie "muszę ją mieć". Nie dlatego, że była super ładna i fajna (chociaż nie zaprzeczę, wygląda jak jedna z modelek Victoria's Secret czy innego babskiego gówna). Chciałem ją, bo wiedziałem jak to skrzywdzi tego palanta. Gdy McCann powiedział mi, że mam się nią zająć stwierdziłem, że będę udawał miłego i troskliwego kolegę, ale to co stało się w samochodzie. Cóż, podobało mi się. Naprawdę musiałem się pilnować, żeby nie pozwolić sobie na nic więcej. To był dopiero początek. Początek końca Drake'a.
Ariana's POV
Zamknęłam drzwi do mojego pokoju i nie mogłam złapać powietrza. Cała odwaga i pewność siebie jaką miałam odeszła razem z moim ex. Jakie to było chore. Wczoraj planowaliśmy wspólną przyszłość, a dziś zachowujemy się jak najgorsi wrogowie. Najgorszy wróg to najlepszy przyjaciel. To powiedzenie odbijało mi się o ściany mózgu. Dosłownie czułam jak chce się przez nie przebić i wydostać na zewnątrz. Musisz się zemścić. Kolejne myśli buzowały mi w głowie. On nie może wygrać.
Podbiegłam do szortów, które miałam wczoraj na sobie i wyjęłam z nich małą karteczkę z numerem telefonu.
Do:Justin
Hej:) Tu Ariana, mógłbyś do mnie wpaść?
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź.
Od:Justin
Pewnie, będę za 30 minut.
Mam na niego uważać, kochanie? - Pomyślałam. To lepiej patrz, bo to dopiero początek. Początek końca, kochanie.
***
Hej:) Przyszłam do was z nowiutkim rozdziałem.
Mam nadzieję, że się podoba. Swoją drogą to trochę ironiczne, że
Justin i Ariana chcą siebie nawzajem wykorzystać do zemsty na tej samej osobie.
Cóż, tak jak napisałam "to dopiero początek".
NOWY ROZDZIAŁ=3 KOMENTARZE!
(nie sprawdzałam rozdziału, więc pewnie ma dużo błędów, ale chciałam coś dodać,
bo to może być ostatni w ciągu najbliższego tygodnia:))
Pozdrawiam cieplutko:*
***
Chciałabym polecić wspaniałe opowiadanie:
Jeju kocham to *.* + awww dziękuje :* <3
OdpowiedzUsuńJejkuu cudownee ❤❤
OdpowiedzUsuńO mamo jaka akcjaa ❤❤❤*.*
OdpowiedzUsuń